Nie udało się wykopać na…

Nie udało się wykopać na główną, szkoda, może następnym razem?

Wklejamy ciekawy tekst: „Ile tak naprawdę zarabiają zawodnicy NBA?”

Traydycjnie, jeśli Wam się spodoba, to poprosimy o plusik i oczywiście kliknięcie w link – #nba – źródło: PROBASKET

W amerykańskim prawie sportowym istnieje obowiązek publikowania zarobków sportowców, co w tamtejszym systemie praktycznie nie jest jakkolwiek podważane czy kontrowersyjne. Z każdym zawarciem kontraktu, rozpoczęciem i podsumowaniem sezonu, internet i inne media zasypują informacje na temat niebotycznych zarobków koszykarzy grających w NBA i choć przedstawiają się one imponująco, to należy pamiętać, że podane do publicznej informacji są kwoty brutto – dużo rzadziej wspomina się o amerykańskim systemie podatkowym, który w przypadku sportowców jest nad wyraz skomplikowany i bardzo mocno dla nich odczuwalny. Przyjrzyjmy się zatem temu, ile tak naprawdę zarabiają zawodnicy NBA?

Zanim jednak przejdzie się do omawiania podatków nakładanych przez administrację publiczną, należy poruszyć kwestię escrow, czyli systemu depozytowego, znanego również np. w hokejowej lidze NHL. Zadaniem tego systemu jest zapewnić, by wynagrodzenia i świadczenia dla zawodników nie przekraczały zagwarantowanej im części BRI. Aby to zrobić, 10% wynagrodzenia graczy jest potrącane z ich pensji i zdeponowane na rachunku escrow. Pod koniec każdego sezonu porównują gwarantowaną przez graczy część BRI z kwotą faktycznie wypłaconą w postaci pensji i świadczeń. Jeśli istniała nadwyżka (tj. jeśli gracze otrzymali więcej przedpłaty, niż było ustalone), kwota nadwyżki jest zwracana zespołom z konta depozytowego. Następnie zawodnicy otrzymują resztę środków pozostawionych na rachunku. Możliwa jest też sytuacja odwrotna, w której zawodnikom nie zostanie wypłacona część środków z powodu braku wystarczającej sumy na koncie escrow.

Dla przykładu – zwrot środków z escrow dla ścisłej czołówki NBA w 2017 wynosił odpowiednio: 1.75% wynagrodzenia dla Stephena Curry’ego, 4.87% dla LeBrona Jamesa, 2.54% dla Gordona Haywarda. Wpłata środków na konto depozytowe jest zatem zawsze “nieopłacalna” dla elity, były rozdysponowane zgodnie z umową.

Co do samych podatków, to należy wyróżnić wśród nich: podatki federalne (federal taxes) oraz podatki miejskie i stanowe (city/state taxes).

Pierwsze z wymienionych to podatki odprowadzane na rzecz państwa – federalny podatek dochodowy ma charakter progresywny, czyli wysokość stawki jest uzależniona od konkretnej kwoty, jaką w danym roku podatkowym zarobił podatnik. Dla graczy NBA oznacza to, że stawki podatkowe wśród najlepszych zawodników różnią się nieznacznie, w zależności od zarobków wskazanych w kontrakcie. Wśród 10 najlepiej opłacanych zawodników w 2017 r. między 31.29% a 37.32%.

TABELA

Tabela z wybranymi zawodnikami ukazująca różnice w stosunkowych zarobkach netto w zależności od wszystkich czynników. Wartości w przybliżeniu, dane mają charakter nieoficjalny.

Co do podatków stanowych i miejskich (ujmuję je zbiorczo, gdyż specyfika jednych i drugich jest taka sama – ich wysokość zależy od ustaleń władz stanowych lub miejskich), to tu różnice są stosunkowo znacznie bardziej widoczne. Oprócz zwykłego stanowego podatku dochodowego, w amerykańskim prawie podatkowym stworzono konstrukcję tzw. “jock tax”, czyli podatku dochodowego od osób odwiedzających miasto lub stan w celach zarobkowych. System podatkowy nie jest w stanie wychwycić wszystkich osób działających w ten sposób, zatem powyższy podatek określa się często jako “podatek od podróżujących sportowców“, gdyż dotyczy on przede wszystkim zawodników czołowych zawodowych lig sportowych w USA, czyli NFL, NBA, NHL itp., a zatem ludzi zarabiających olbrzymie pieniądze i jednocześnie łatwych do “wychwycenia” ze względu na rodzaj wykonywanej przez nich pracy i publikowanie ich zarobków.

Wysokość “jock tax” waha się między 0% (w miejscach, gdzie po prostu nie został on wprowadzony) a 13.3%, zatem różnice są widoczne gołym okiem. Najbardziej przychylne dla graczy stany to Texas i Tennessee oraz Floryda, gdzie “jock tax” nie istnieje, zaś najwyższe stawki można odnotować w Kalifornii, gdzie sięgają one wspomnianych wyżej 13.3%.

Stąd też grający w Golden State Warriors Stephen Curry był graczem numer 1 jeśli chodzi o zarobki brutto, jednak netto zajmował dopiero trzecią pozycję w NBA w 2017 roku (za LeBronem Jamesem z Cleveland w stanie Ohio i Paulem Millsapem z Denver w Colorado).

Należy jednak pamiętać, że zawodnicy tacy jak James Harden grający w Houston w Texasie czy Mike Conley z Memphis w Tennessee musieli odprowadzać “jock tax” od innych miejsc w USA, w których grali i w ich przypadku jego wysokość wyniosła 2.20%.

Warto też zwrócić uwagę na przykład Kyle’a Lowry’ego, grającego w jedynej w NBA drużynie z Kanady – Toronto Raptors. Był on obciążony kanadyjskim podatkiem dochodowym w wysokości 53.5% oraz oraz wysokim “jock tax” właściwym dla Ontario w Kanadzie, zmniejszonym jednak o częściową ulgę podatkową (foreign tax credit), w celu zmniejszenia podwójnego opodatkowania. Przykład tego zawodnika najbardziej działa na wyobraźnię – z 28.703.704 milionów dolarów brutto zostaje “zaledwie” 12.047.641 milionów dolarów netto! Co stanowi niecałe 42% podawanej do publicznej wiadomości kwoty zarobków.

#nba – źródło: PROBASKET

#podatki #sport #finanse